Siła zbieranych doświadczeń


-"A właściwie dlaczego wyjechałaś" ?
W ciągu ostatnich 8 miesięcy najczęściej zadawane mi pytanie. Mimo tej częstotliwości, do dziś gubię się w odpowiedzi. Nieśmiało uśmiecham do pytającego licząc, że z kilku słów sam zrozumie co znaczy "jakoś tak wyszło".
- "Chciałam chyba odetchnąć, przekonać się co jest dla mnie a co zupełnie nie, w sumie to po prostu jakoś tak wyszło."
Pytający odwzajemnia uśmiech, a mi przelatują przed oczami wszystkie te momenty, które przeżyłam od września ubiegłego roku. Trochę tego było.
- "Nie szkoda Ci tego roku?" - To kolejne pytanie, na które muszę być gotowa. Może dwa razy w ciągu całego pobytu pomyślałam, że faktycznie zgłupiałam. Całą resztę nie mogłam się sobie nadziwić, skąd znalazłam tę odwagę, by spakować dwudziestokilogramową walizkę i po prostu przekonać się, co mnie czeka.

Początek będzie banalny. Chcę powiedzieć o doświadczeniach. O bagażu, który każdy z nas nosi na plecach. Wiadomo, że im ktoś dłużej żyje na świecie, tym jego plecak jest większy, tym więcej może z niego wyciągnąć. To, że ścieżka nie zawsze jest idealnie prosta, nie znaczy, że nie ma w sobie wartości.
Pewnie pomyślicie: "Eh taka z niej mądrala, sama nabłądziła i próbuje wmówić, że niestałość to zaleta". To prawda, jeszcze kilka lat temu moje plany na studia, na życie wyglądały zupełnie inaczej. Idealnie prosta ścieżka miała mnie prowadzić do sukcesu zawodowego i na tym koniec. W moim umyśle tkwił jedynie schemat, jedyne właściwe postępowanie. Proporcjonalnie do wielkich oczekiwań spotkało mnie wielkie rozczarowanie - nie wyszło. To nie zmieniło się z dnia na dzień. Mogę powiedzieć, że zmiany wciąż zachodzą.
A wszystko po to, by BRAĆ ŻYCIE TAKIM, JAKIE JEST.

Czy to znaczy - porzucić wszelkie plany ?

Zupełnie nie. Plany są dobre, dzięki nim wiemy,gdzie jesteśmy, gdzie są nasze marzenia. Nie przywiązujmy się jednak do naszych planów i pozwólmy, by życie je weryfikowało.
Przestańmy więc żałować, że coś nie wyszło, że nie sprostaliśmy swoim lub czyimś oczekiwaniom. Och jak trudno jest odpuścić, najbardziej sobie. Przestać karać myślami samego siebie, pozwolić sobie być takim, jakim się jest.


Wiecie co ? Jednym z trudniejszych mechanizmów myślowych, jakie towarzyszyły mi, gdy próbowałam modyfikować swoje plany, próbować czegoś nowego było postrzeganie zmian jako porażki. Często stwierdzałam,że może być na coś za późno (w wieku 20 lat) lub stawałam się zgorzkniała porównując do innych, którzy zdążyli w tym czasie osiągnąć coś innego. W takich sytuacjach z pomocą przychodziła moja mama i jej złote słowa, że przecież nigdy nie będziemy tak młodzi jak teraz. 
Jestem pełna podziwu dla osób, które zmieniają pracę na inną po 20 latach, chcąc spróbować czegoś nowego. Zaczynają tańczyć salsę, bo zawsze o tym marzyli. Zapisują się na kurs rysunku.


Zbieranie doświadczeń, to jak pokonywanie samego siebie. Przekraczanie granicy bezpieczeństwa, szukanie w sobie odwagi. Przepraszam Was za te banały, ale ostatecznie tak właśnie jest.
Jesteśmy sumą oddechów, która stale się zmienia. Coś w naszym życiu  jest, a później tego nie ma. Więc wypijmy za doświadczenia :)


Komentarze